Udostępnij

FacebookTwitterGoogleLinkedIn


Zadzwonił do mnie Siojo, pyta się czy mam sprzęt do zrobienia kilku fotek nocnych gdzieś w lesie… Odpowiadam, no tak, coś się znajdzie 😉

Umówiliśmy się na noc z 13 na 14 lutego wraz z innymi uczestnikami przejażdżki. Pierw kawa u Andrzeja, potem spotkanie wszystkich na Dino. Przywitanie się, zaopatrzenie w kiełbachy, no i… jazda!

Oczywiście najlepszym planem jest brak planu. Był tylko jeden cel: mamy dojechać do Kopalni Pogórze. Którędy? W jakim czasie? Te pytania okazały się być nie na miejscu. Wyprawę zaczęliśmy o godzinie 20, a dojazd do kopalni zajął nam około 4h. Po drodze oczywiście nie mogło się obyć bez przeszkód, bo czym byłby offroad bez zakopania się, bez kombinowania, bez emocji? Jechaliśmy leśnym traktem, po czym nagle droga się skończyła. Szukamy drogi. „tu gdzieś za 30-50m powinna być droga” – mówi Krzysiek z Medyk4x4. To szukamy. No i rzeczywiście, gdzieś między drzewami, za muldą coś tam jest. Jedziemy 😉 Kicia poszła bez problemu, medycy i obie „dyskoteki” trochę pomęczyły ale weszły. Robert z „Czarnej Perły” wraz z Agnieszką udowodnili, że na leśnym podłożu też można spalić gumę. Jarek z Divemedu też poradził sobie bez większych problemów. Robert z Agnieszką zostali oficjalnie powitani przez Sioja, w grupie Jeep-Survival. Do tej grupy zostali również przyjęci Włodek i Ula z czerwonego Jeep`a XJ, którzy też nie mieli łatwo.

Nie zabrakło jazdy po torach, tych kolejowych. Stara nitka PKP która prowadziła przez ponad kilometrowy tunel. TUNEL – polecam każdemu, mega wrażenie 😉 po zjechaniu z tunelu już niedaleko był nasz cel podróży – ognisko przy kopalni. Gdy droga była zablokowana przez dużego świerka, który leżał w poprzek drogi, postanowiliśmy go ominąć, oczywiście bokiem. Andrzej przetarł szlak, jakoś poszło. Wspomniany Włodek z XJta miał niewielki problem, przejeżdżając przez rów wjechał w niego prostopadle, co spowodowało blokadę przedniej osi w błotku. Więc w ruch poszła wyciągarka. Po jego wyciągnięciu pieszo dotarliśmy do kopalni. Rozpaliliśmy ognisko, a niektórzy, w tym ja, pod przewodnictwem Pawła poszliśmy do kopalni. Kto normalny zwiedza sztolnie o 24? 🙂 Paweł fachowo opowiadał o uranie, który był tam wydobywany, o narzędziach i innych sztolniach zlokalizowanych w pobliżu.

Po krótkiej biesiadzie pojechaliśmy dalej. Oczywiście po raz kolejny, jedna droga się skończyła, druga zamieniła w bagno. Emocji było na prawdę sporo. Cała wycieczka trwała od 20 do 3 rano.

Polecam każdemu taką wyprawę. Miejsca super, trasy super, ludzie super.

Dziękuję za wycieczkę!

Przy okazji obiecuję, że każda (w miarę możliwości) wyprawa Grupy Wypady w teren 4×4 Jelenia Góra i okolice będą przez nas fotografowane i opisywane.

 

A oto facebook`owy wpis Jeep-Survival o tej wyprawie:

W momencie gdy off-road zaczyna się wszystkim coraz bardziej podobać, coraz głębiej i mocniej zaczyna to żyć w naszych umysłach chce się czegoś więcej. Szukając różnych doznań zaczynamy eksperymentować i jednym z tych eksperymentów jest nocna jazda poza drogami. Zorganizowaliśmy sobie właśnie taką nocną jazdę. W między czasie oficjalnie powitaliśmy w naszym gronie jeep-survival Włodka, Ulę, Roberta, Agnieszkę i już na pewniaka naszego terenowego fotografa Darka.
We wszystkich wyjazdach, tych dziennych i nocnych najlepszą sprawą jest brak planu i spontan w najczystszej postaci. Jedyną zaplanowaną rzeczą było ognisko. Wiedzieliśmy że właśnie tam mamy dotrzeć a reszta trasy to czysty przypadek. Jak zwykle brak planu okazał się najlepszym planem. Przejazd do zajął nam cztery godziny a jest to tylko dwadzieścia parę kilometrów asfaltem. Nocą wszystkie znane nam drogi wyglądały jakoś inaczej, mniej wyraźne a czasem nawet jak całkowicie nieznane. Jedna droga się skończyła, inna była zablokowana wielkim złamanym drzewem. Przeprawa w celu jego ominięcia dla niektórych była wielkim wyzwaniem. Nie było łatwo. Osiem samochodów na wyprawę nocną to bardzo dużo i każde zawracanie na wąskich drogach zabierało wiele czasu. Co było fajne ? W całej naszej grupie nie trzeba było mówić – To jest pole tu nie zawracaj czy tu nie jedziemy bo to tereny prywatne albo lasy państwowe. Każdy o tym wiedział i gimnastyczne zawracanie na wąskich drogach szybko zostało przez wszystkich opanowane. W naszej wycieczce nie mogło zabraknąć naszego kochanego tunelu. Niektórzy z nas byli tam pierwszy raz i gdy na nich patrzyłem, widziałem ich wielkie oczy i brak tchu, przypominałem sobie te same doznania, gdy byłem tam po raz pierwszy. Piesza wycieczka do kopalni też była fajna. To jedno z miejsc gdzie każdy bez względu na cokolwiek powinien się znaleźć. Wyprawa w głąb góry o 12 w nocy mimo że tam zawsze jest ciemno i tak wywarła na wszystkich wielkie wrażenie. Droga powrotna do domu też nie mogła obyć się bez przygód. Dopóki nie spróbujecie nocnej jazdy w terenie nie będziecie wiedzieli jak wielka to frajda i jak zupełnie inaczej spostrzega się wszystkie tereny zupełnie zwykłe, gdy na niebie świeci słońce.

 

 

Zapraszam do obejrzenia galerii z naszej nocnej wycieczki 🙂

« 1 z 3 »

 

Udostępnij

FacebookTwitterGoogleLinkedIn


Komentarze (Facebook)

Sprzawdź także

200 pieczątek w 24h – relacja

Udostępnijw dniach 31.07-2.08 odbyła się impreza „200 pieczątek